Na naszym blogu zaczynamy nowy cykl: WFU_mikrohistorie. Krótkie opowieści młodych ludzi, którzy dzielą się swoim doświadczeniem dorastania bez filtrów, bez nadinterpretacji dorosłych. Chcemy oddać im głos, bo ich perspektywa najtrafniej pokazuje, z czym dziś trudno jest młodzieży i dlaczego same apele o odporność psychiczną nie wystarczają. Historie, które tu publikujemy, są zaproszeniem do zrozumienia codzienności młodych, takiej, jak ją przeżywają.
Pierwszą mikrohistorią jest rozmowa z Heleną Sobolewską – licealistką, która w kilku zdaniach łapie to, co w szkolnej rzeczywistości najbardziej uwiera: tempo, presję, brak odpoczynku i brak przestrzeni na zwyczajne bycie z drugim człowiekiem.
Każde pokolenie uważa, że dobrze wie, jak będzie wyglądać przyszłość. Dzisiejsi rodzice też są przekonani, że potrafią przekazać swoim dzieciom, co je czeka. Problem w tym, że świat zmienił się szybciej, niż oni zdążyli to zauważyć. A szkoła wciąż przekazuje młodym ten sam, jedyny scenariusz: ucz się, walcz o oceny, potem zadzieje się samo. Wszystko oczywiście tak, jak ma być.
W rozmowie z Heleną Sobolewską, licealistką i współtwórczynią oddolnego programu wsparcia rówieśniczego Idealnie Nieidealni, bardzo szybko staje się jasne, że to, co dla dorosłych wydaje się normalne, dla młodych bywa ciężarem, którego nie są w stanie udźwignąć.
„U nas w szkole mówi się, że matura decyduje o całym życiu. I my w to zwyczajnie wierzymy.” – mówi Helena.
Młodzi chłoną jedną wizję dorosłości: opartą na rywalizacji, idealnych wynikach i przekonaniu, że nie można się pomylić. Jednocześnie – i to Helena podkreśla kilka razy – coraz więcej młodych osób odpuszcza, bo nie ma już siły dźwigać ciężaru oczekiwań.
Opis dnia, który słyszę w tej rozmowie, przypomina raczej grafik pracownika korporacji niż nastolatka.
„Idziemy do szkoły na 8:30, a wychodzimy o 16:00. To jest jak pełny etat. Nie ma czasu na rozmowę z przyjaciółką” – mówi.
Nie ma w tym przesady. Po lekcjach treningi, korki, projekty, zadania. Dopiero późnym wieczorem pojawia się coś, co dorośli nazwaliby chwilą wytchnienia. Tyle, że odpoczywać nikt młodych nie uczy.
„Po całym dniu mamy wyładowane baterie. Chcemy po prostu położyć się pod kocem z herbatą. I wtedy sięgamy po telefon” – opowiada. „Scrollowanie jest uzależniające. To jest wprawdzie oderwanie od rzeczywistości, ale właściwie nie odpoczywamy.” – przyznaje Helena. „Wchodzę obejrzeć dwa filmiki, zalajkuję jeden o smutku i mój cały TikTok zamienia się w depresyjne treści, które osłabiają pewność siebie.”
Jest w Jej relacji coś niezwykle dojrzałego. Dorośli często mówią o social mediach z irytacją, jak o marnowaniu czasu. Tymczasem w słowach Heleny pojawia się po prostu smutna prawda, że dla wielu młodych to jedyny dostępny sposób na odpoczynek.
Kiedy pytam, co faktycznie jej pomaga, Helena odpowiada:
„Najbardziej rozmowa z mamą, z przyjaciółmi.” A potem dodaje coś, co mocno wybrzmiewa: „Tylko, że nie mam na to czasu.”
Psycholog i pedagog szkolny są fizycznie obecni, ale realnie nie istnieją w życiu uczniów.
„Pomoc jest, ale nikt z niej nie korzysta. Ci, którzy mogą, pójdą raczej na terapię indywidualną.” To jeden z tych momentów, w którym widać największą lukę systemu, bo młodzi chcą rozmawiać, ale nie mają gdzie. A jednocześnie oczekuje się od nich funkcjonowania w rzeczywistości, która zwyczajnie ich przerasta.
„Są osoby bardzo ambitne, które pracują jak dorośli. Słyszę od koleżanki: ‘Chcę pracować do drugiej w nocy, muszę robić więcej’. Brzmi jak pracoholiczka.”
Helena nie mówi tego z pretensją. Raczej z troską o swoich rówieśników, o system, który nie rozumie, że młodzi nie dorastają w świecie, w którym dorastali ich rodzice, że jeśli dorośli nie otworzą się na rozmowę o tym, jak wygląda dziś dojrzewanie, młodzi zostaną z tym sami.
„My jesteśmy świadomi, że taki tryb nam szkodzi, ale nie umiemy z tego wyjść” – mówi. Ten cytat długo zostaje w głowie. Nie jako wyrzut, ale jako prośba o język, narzędzia, gotowość dorosłych do wsparcia.
Moja krótka rozmowa z Heleną Sobolewską jest dowodem na to, że alternatywa jest potrzebna natychmiast. Tutaj pojawia się psychoedukacja – nauka rozpoznawania przeciążenia, szukania wsparcia, budowania relacji, odróżniania odpoczynku od dysocjacji, uczenia się regeneracji.
Dobrze byłoby pomóc młodym tworzyć świat, w którym da się dorastać powoli, prawda?
